wtorek, 30 września 2014

Poduchy i fasolka;)

Witam Was cieplutko.

Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa, witam nowe osóbki:) Ciepło robi się na serduchu, gdy czuję lekkie choćby wsparcie z Waszej strony. Tak jakoś raźniej iść dalej...

Z realizacją postanowień ciężko jest... Niby są to rzeczy proste, zachowania banalne... ale wcielanie tego w życie to ogromne wyzwanie. Nie powiem, bym podołała tak jak sobie to wyobrażałam. Nie ma się jednak co poddawać, każdy drobiazg do przodu jest ważny.

Jesień niestety rozłożyła mnie na łopatki. Mam dziś wrażenie, że przejechało po mnie tysiąc tirów.
Na szczęście przyjemność sprawia mi widok poduszeczek, które uszyła nam na zamówienie Lucy z Nie ma jak w domu. Są cudne, pięknie uszyte, a nadruki mnie zachwycają.
Moje dziewczynki oszalały jak je pierwszy raz zobaczyły i już  królują w ich łóżkach. Przyszłościowo są już przez nie podzielone i mają mieć swoje miejsce w ich pokoikach w "nowym domu" jak to mawiają dziewczyny.






Moje podszywanie powoli się rozwija. Najczęściej na potrzeby własne. I tak w tempie ekspresowym musiałam przygotować strój fasolki na przedstawienie w szkole. 
Wzór więc prosty i niewyszukany, by zrobić wszystko w jak najkrótszym czasie.

Oto żółta fasolka:)





Życzę wszystkim zdrówka i miłego wieczoru!




7 komentarzy:

  1. Urocza ta fasolka:) A poduchy cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poduchy też mnie zachwyciły. Dzięki za fasolkę;)

      Usuń
  2. Ale fasolka:) Brawo za strój, a poduchy przecudne...
    Dużo zdrówka i ciepła na chłodne jesienne dni:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdolna ta nasza blogowa koleżanka:) A jaki świetny, trwały materiał. Warto było.

      Usuń
  3. Słodkie poduchy! Nie wiem, która bardziej mi się podoba! Strój bardzo pomysłowy :)
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wybierałam poduchy to tez oczy mi szalały, tyle ciekawych było:) Strój powstał ekspresowo, bo czasu było maleńko.

      Usuń

Dziękuję za poświęconą chwilę i pozostawienie po sobie śladu. Pozdrawiam. Ania:)