Witajcie moi kochani "wspieracze":)
Dziękuję za każde mile i dobre słówko. Trochę ostatnio popadała w stan przerażenia i braku wiary, ale liczę na to, że wreszcie nastawienie się poprawi. Ogólnie wokół mnie szaleństwo, wariactwo, ruch. Przygotowania do komunii, codzienne wizyty w kościółku i próby, nabożeństwa. Wracam do domu na dobranockę:) Do tego praca w firmie na poziomie totalnej destrukcji.
Na szczęście lekko odbijam to sobie wieczorkiem malując, dziubając, postarzając:)
Wiem, że sklepowych półek jeszcze swoimi pracami mocno nie zapełnię. Jednak jakoś nie mogę przestać:)
Strasznie miałam ochotę na wykończenie skrzyneczek takich z uszkami na różne bibeloty, przydasie. Ja wykorzystuję je na moje spękacze, tasiemki, stempelki itp. Lubię trzymać w nich kwiaty na tarasie, książki i gazetki. Już wiem, że muszę zrobić więcej, by moje dziewczynki miały w pokojach.
Skrzyneczki już w sklepie :) TUTAJ
Muszę Wam się jeszcze pochwalić pięknymi zakupami w Karmelowej Krainie :)
Udało mi się zrobić przyzwoite zdjęcie tylko dzierganemu, szydełkowemu koszyczkowi. Załapałam się i mam go u siebie. Chwilowo trzyma bransoletki, które muszę wystawić w sklepiku. Ale pomysłów na jego wykorzystanie mam jeszcze chyba z milion! Już nie mogę się doczekać jak w czerwcu postawie na mebelkach w nowej łazience:)
Zobaczcie sami!
I na koniec tej długiej serii dzisiaj Mama Ania jak to mój tato mówił z córeczkami:)
Załapałam się na mini sesję - totalny przypadek. I jak zwykle wystąpiłam w wersji roboczej, po kopaniu w ogrodzie:)
Ściskam Was mocno i zapraszam do ZABAWY, która trwa do 31 maja!
Zakupy czekają
