Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chustecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chustecznik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Drewniane prezenty w moim wydaniu:)

Kochani bardzo dziękuję za tyle pozytywnych i miłych opinii o ostatniej tacy. Tak mnie natchnęliście, że już kolejne mniejsze się za chwilę skończą:)

To bardzo podnoszące na duchu i dodające skrzydeł - świadomość, że to co się robi ma choćby mały sens. 

Ostatnio każdy z nas poświęcił choćby trochę uwagi naszym najbliższym, kochanym Dziadkom. Babcie i Dziadkowie to osoby ważne, dla nas, dla naszych dzieci... Uważam, że kontakt pokoleniowy do wspaniałe dobro. Dzieci uczą się wyrozumiałości, napotykają nowe sytuacje i widzą, że starsze osoby też potrzebują opieki czy wsparcia, pomocy i zwyczajnie miłości tak samo jak one. Kiedyś ktoś mi powiedział, że dawniej plusem życia kilku pokoleń pod jednym dachem była właśnie ta wiedza i świadomość drugiego człowieka. Też jestem tego zdania. Moje dzieci doświadczyły wiele dobrego od dziadków, choć Dziadkami nacieszyły się krótko i pozostały im tylko Babcie. Ale wiem, że to "coś" w nich zakiełkowało i że dziadkowa mądrość już w nich rośnie. 

Dlatego mam wielki sentyment do tworzenia prezentów dla Babć i Dziadków. W tym roku zdominowały wszystko chusteczniki i herbaciarki oraz albumy. 
Dlatego mam dla Was dziś kilka takich moich wytworków i propozycji:) Tyma razem na biało:)









No i jedna z herbaciarek lub pudełeczek na babcine drobiazgi:)















A w tle moja inna herbaciarka, która pozostała u nas w kuchni:)

I mój chlebak ze skrzynki na wino - uwielbiam go:)







Ściskam Was wszystkim mocno i dziękuję za odwiedziny i nowych gości:)









wtorek, 4 listopada 2014

Coś z główki i ciut wiosny jesienią...

Witam Was kochane:)

Tak się nakręciłam i chodzę jak ta nakręcona zabawka ciągle coś robiąc.
Czas jakiś ciężki jest dla mnie, staram się nie myśleć zbyt wiele o rzeczach smutnych, trudnych, przygnębiających... ale jakoś najlepsza to ja w tym nie jestem. A szkoda... Nerwy zjadają, smutki zjadają. Jest z tego jednak jeden pożytek - ciągle coś robię. Teraz wzięłam sobie za cel główny wykonanie ozdób świątecznych i drobnych podarków i upominków. Może uda się je wysłać w świat:)

 Coś mnie jeszcze małego natchnęło i kochany Pan Mąż został zmuszony do pocięcia mi gałęzi w "plastry". Tak po cichu to jeszcze kilka wyzwań go czeka, ale na razie delikatnie mężusia przygotowuję, by się nie wystraszył :)

I tak zrobiłam sobie szpulki na tasiemki i podkładki pod kubeczki;)

Oto moje wypociny!





 

 








Spotkało mnie pewnego dnia bardzo miłe zaskoczenie. Poproszono mnie o chustecznik w ... słoneczniki:) Małe wyzwanie, gdyż jakoś w tym klimacie jesiennym i prace robią się tematycznie inne. Miało być bez spękań, prosto i konkretnie. No i jest.
 Chustecznik oddany jest już w dobre ręce:) Mam nadzieję, że zadowolił nową właścicielkę.






Życzę Wam dużo ciepełka w te wietrzne, chłodne dni.

Ania



środa, 24 września 2014

Chusteczniki i mocne postanowienia:)

Witam wszystkich w ten chłodny już wieczór.

Zimno się zrobiło, rano przymrozek mnie przywitał i skrobanie szyb. Dla mnie to już nastał czas męki i ciągłego niedogrzania:) Nawet siedząc przytulona do kaloryfera dłonie i stopy mam zimne jak lody. Taka moja natura. Moja osoba potrzebuje słońca i ciepła jak tlenu. W przeciwnym razie opadam z sił i "szarzeję" - niestety.

Jednak zebrałam się w sobie i wygospodarowałam kilka chwilek i zabrałam do roboty. Trwało to trochę, myślę nawet, że zbyt długie trochę, ale skończyłam. Tak, skończyłam obiecane mamie i sobie chusteczniki. Aż mi wstyd tak długo to trwało. Zaczęłam chyba w lipcu, a potem straciłam wenę.

Pudełko na chusteczki białe w kwiatuszki - dla mamy według jej wymagań. Pudełeczko kremowe - moje według moich;)
Mama klasycznie, bez szaleństw i spękań, choć i tak pokusiłam się o lekkie "pomazianie". 
Chustecznik kremowy trochę miał nawiązywać do lekkiej starości, podróży. Tu troszkę pocierałam, smarowałam, chlapałam.













Jesień zmusiła mnie chyba swoją zmiennością do pewnych przemyśleń i postanowień. Żałuję, że pojawiają się sytuacje, które mnie rozkładają na części pierwsze i zmuszają to takiego przeanalizowania siebie, innych, tego co się wokół mnie dzieje. Z drugiej strony takie spojrzenie na wszystko ponownie jest potrzebne i mobilizujące.

I tak narodziło się kilka moich mocnych postanowień. Część powoli wcielam w życie, no próbuję...

Pierwsze: "Próbuj Aniu dojrzeć coś dobrego - w sytuacjach, ludziach, zdarzeniach"
Drugie: "Aniu odpuść sobie - szczególnie w pracy" (to najczęściej słyszę od Pana Męża)
Trzecie: "Nie zamartwiaj się na zapas i nie przejmuj się za wszystkim i wszystkimi"
Czwarte: "Codziennie przygotowuj się do planu przyszłości;)" - to lekko tajemnicze, ale najbardziej dla mnie mobilizujące.


Ciekawe, czy będę mogła dzielnie napisać przy następnej okazji, że udaje mi się, że daję radę...


PRZYPOMINAM o moim pierwszym CANDY JESIENNYM :)))

ZAPRASZAM !!!