Jak Wam mijają pierwsze jesienne dni? Ja dalej chorobowo. Jakiś dziwny wirus chyba mnie dopadł, bo mimo antybiotyku płuca mi furczą, a na złość jeszcze zaczęło ropieć i puchnąć mi oko, a nawet wyrzuciło mnie opryszczką. Dosłownie jakaś niemoc:(
Myślałam, że skoro jestem w domu, to coś nadrobię, coś poszaleję. Niestety ani sił ani weny nie było.
Dlatego usiadłam sobie pewnego dnia i tak jakoś wyszła mi duża truskawa - podusia, przytulanka. Miałam akurat materiał w czerwona krateczkę, więc nawet podpasowało.
Na tarasie też się już chłodno zrobiło. Jakoś na popołudniową kawę bez koca jest mi już za zimno. Dlatego zaczynam otaczać i otulać się kocami. A mam ich w domu sporo - sama byłam zaskoczona, gdy zaczęłam je zbierać w jedno miejsce:)
Kilka truskawkowo - tarasowych ujęć mam dla Was:) Mam nadzieje, że nie zanudzę.
Bardzo dziękuję za każde odwiedzinki:)



























