Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 września 2015

Truskawkowo - tarasowo

Jak Wam mijają pierwsze jesienne dni? Ja dalej chorobowo. Jakiś dziwny wirus chyba mnie dopadł, bo mimo antybiotyku płuca mi furczą, a na złość jeszcze zaczęło ropieć i puchnąć mi oko, a nawet wyrzuciło mnie opryszczką. Dosłownie jakaś niemoc:(
Myślałam, że skoro jestem w  domu, to coś nadrobię, coś poszaleję. Niestety ani sił ani weny nie było.
Dlatego usiadłam sobie pewnego dnia i tak jakoś wyszła mi duża truskawa - podusia, przytulanka. Miałam akurat materiał w czerwona krateczkę, więc nawet podpasowało.

Na tarasie też się już chłodno zrobiło. Jakoś na popołudniową kawę bez koca jest mi już za zimno. Dlatego zaczynam otaczać i otulać się kocami. A mam ich w domu sporo - sama byłam zaskoczona, gdy zaczęłam je zbierać w jedno miejsce:)

Kilka truskawkowo - tarasowych ujęć mam dla Was:) Mam nadzieje, że nie zanudzę.













Bardzo dziękuję za każde odwiedzinki:)











czwartek, 2 października 2014

Rozważna czy romantyczna?:)

Dziękuję Wszystkim za miłe odwiedziny i bycie choć przez chwilkę ze mną:) Zaprosiłabym Was chętnie na kawkę lub herbatkę z soczkiem malinowym i na ciepłe pogaduchy...

Brakuje mi takich wolnych, radosnych chwil... 

Odważyłam się wreszcie wybrać do lekarza, a dokładniej mówiąc zostałam tak zagoniona siłą. Nie znoszę przychodni, zapachu i widoku lekarskich pomieszczeń. Unikam ich jak ognia i tradycyjnie udaję, że z każdym zasmarkaniem, zakichaniem itp poradzę sobie sama, czyli czytaj "samo przejdzie". Niestety chyba się lekko dobiłam ostatnimi czasy i rodzinka zmusiła mnie do wizyty. 
Szczerze... do niczego mi to było. Leki lekami, a dokuczliwości zostały. Jak głowa mi pękała z bólu każdego dnia, tak pęka nadal. Dzisiaj myślałam, że już chyba oderwę ją sobie od reszty ciała, postawię z boku i odetchnę. Przeszło mi na chwilkę wieczorem a teraz znów wraca. Wredne dziadostwo...

Mimo wszystko chciałam pewnej osobie podarować anielicę na pamiątkę, dobre wsparcie. Wzięłam się ochoczo do pracy. Tradycyjnie wieczorną porą. Świateł nie mam za rewelacyjnych i trochę nie poszło mi tak jak sobie to umyśliłam.
Stwierdziłam, że chyba wezmę się za kolejną anieliczkę, bo ta jakoś mi nie leży...
Ale oceńcie sami... 


Sesja w stylu vintage:) Tak jakoś mi podpasowało. 












Jeszcze raz dziękuję.

Zapraszam do CANDY, które jeszcze trwa do 15 października:) 


 

wtorek, 30 września 2014

Poduchy i fasolka;)

Witam Was cieplutko.

Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa, witam nowe osóbki:) Ciepło robi się na serduchu, gdy czuję lekkie choćby wsparcie z Waszej strony. Tak jakoś raźniej iść dalej...

Z realizacją postanowień ciężko jest... Niby są to rzeczy proste, zachowania banalne... ale wcielanie tego w życie to ogromne wyzwanie. Nie powiem, bym podołała tak jak sobie to wyobrażałam. Nie ma się jednak co poddawać, każdy drobiazg do przodu jest ważny.

Jesień niestety rozłożyła mnie na łopatki. Mam dziś wrażenie, że przejechało po mnie tysiąc tirów.
Na szczęście przyjemność sprawia mi widok poduszeczek, które uszyła nam na zamówienie Lucy z Nie ma jak w domu. Są cudne, pięknie uszyte, a nadruki mnie zachwycają.
Moje dziewczynki oszalały jak je pierwszy raz zobaczyły i już  królują w ich łóżkach. Przyszłościowo są już przez nie podzielone i mają mieć swoje miejsce w ich pokoikach w "nowym domu" jak to mawiają dziewczyny.






Moje podszywanie powoli się rozwija. Najczęściej na potrzeby własne. I tak w tempie ekspresowym musiałam przygotować strój fasolki na przedstawienie w szkole. 
Wzór więc prosty i niewyszukany, by zrobić wszystko w jak najkrótszym czasie.

Oto żółta fasolka:)





Życzę wszystkim zdrówka i miłego wieczoru!




wtorek, 19 sierpnia 2014

Owieczka i Myszka:)

Witam Was słonecznie w te chmurne dni.

Dopadłam ostatnio cudną książkę z projektami około 50 różnych pluszaków szmaciaków.
Oczywiście zaraz po mnie książka wpadła w ręce dziewczynek i już dostałam zadanie na wieczory... Najchętniej to by chciały, abym wszystko zrobiła w jednej chwili. Niestety siedząc kilka razy do późnej nocy udało mi się uszyć dwa pluszaczki: Myszkę Aniunkę i Owieczkę Celinkę - imiona nadane przez moje córcie:)






 Myszka pojechała z nami po dziewczynki do Sławy, Owieczka niestety czekała w kawałkach, ale już gotowa i wpadła w małe ręce.
 

Obie pluszanki są wykonane z za małych, odstawionych już na półkę ciuszków dziewczynek, a owieczka ma futerko prosto z materiałów z wyprzedaży:) Czyli wszystko minimalnym kosztem i jak na razie tylko na potrzeby własne:)

Przyznam się, że wszystkie maskotki mi się podobają, dosłownie jak dziecko chłonę oczami i bym siedziała i szyła, choć ciągle walczę z maszyną i próbuję uczyć się sama.


I kilka wspomnień z nad jezior... Złapaliśmy wszyscy ciekawego bakcyla - wędkarstwo w wersji minimalistycznej, tj. wędki domowej roboty z patyka. A co nawet na takie wędki udało nam się złowić ponad 20 rybek. Małe, niewymiarowe, wróciły później z powrotem do jeziorka, ale ile dały nam radochy!!! Bajka po prostu i do tego z udziałem całej rodzinki:) Moje jedno z cichych marzeń - szczęśliwa, uśmiechnięta rodzinka...










poniedziałek, 5 maja 2014

Anioł nr 3 - Różyczka


Mimo niezbyt przyjaznej pogody jest strasznie dużo spraw do ogarnięcia i ciągle jesteśmy w ruchu. Ogród, porządki, wyjazdy na budowę, rodzinka... Doba tradycyjnie za krótka.

Jak zwykle wiele rozpoczętych prac leży i czeka na chwilkę wolnego. Tym razem postanowiłam potrenować szycie i uszyć Anielicę dla sióstr z naszego zakonu w podziękowaniu za wsparcie i dobre serce.

Anielica Różyczka ubrana troszkę w barokowym stylu. Wykorzystałam materiały z ostatnich, tanich zakupów. Włoski kombinowane, miały być piękne koki, ale niestety mój angielki nie jest na tak wysokim poziomie, by rozszyfrować wskazówki z książki;/
Trudno... Ważniejsze jest to, że Różyczka się spodobała i już zasiada na biurku:)






Do rączek Różyczka dostała mały bukiecik z filcowych kwiatuszków.



Pozdrawiam Was ciepło i życzę miłego wieczoru:)


niedziela, 13 kwietnia 2014

Zestaw jajeczkowy do szkoły

Bardzo dziękuję wszystkim za zaglądanie, podczytywanie i pozostawianie miłego słowa:)

Muszę troszkę się wytłumaczyć, bo moje prace są dalekie od tych, co ogląda się na pozostałych, wspaniałych blogach. Z decoupagem mam styczność od kilku miesięcy, coś tam dziubałam zawsze, ale tylko dla siebie. Z resztą teraz też robię te wszystkie przedmioty, tylko dla oka domowego. Wieczorkami, popołudniami, kiedy po pracy i po ogarnięciu dzieci i domu zostaje mi jakaś chwilka... Tych chwilek jest niezmiernie mało, czas mnie nie oszczędza i ucieka błyskawicznie. Pędem i galopem...
Dlatego wiele przedmiotów jest lichych, skromnych, niedociągnietych (czasem trudno przy małej lampce wykonać ładne cienie;).

Z jajkami zbierałam się długo. Potrzebne były Natalce do szkoły na kiermasz świąteczny. Oczywiście większość wyrobów wyszła spod rączek dzieciaków, ale rodzice troszkę pomagali i też coś tam dołożyli. Warto uzbierać kilka groszy dla szkoły.
I tak tradycyjnie pojawiły się różane jajeczka. Róże, jak już nie raz pisałam, uwielbiam. Ogólnie kwiatuszkowe wzory górą.









Do zestawu zrobiłam kwiatuszki z materiału według podpowiedzi z  Różanej Ławeczki :) Dziękuję za inspirację!



Aby jajeczka się nie porozsypywały, zostały spakowane w kolorowe pudełeczko - jeszcze kilka dni temu były w nim nowe buciki Zuźki.



Życzę miłego wieczorku. Pa;)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Ponownie deseczki i Misio-Mysz:)

Bardzo chciałabym podziękować wszystkim za obecność i za pierwsze miłe komentarze! 
Dziękuję i cieszę się, że tu zaglądacie:)

Kiedyś pisałam o zdobyczach na targu tzw.staroci. Przyniosłam wór pełen drewnianych desek - podkładek, deseczek ozdobnych itp. Oczywiście są stare, ale za to wyjątkowo z grubego, fantastycznego drewna. Deseczki poszły pod szlifowanie i jeszcze trochę posłużą :)
Te poniżej na życzenie mojej mamy są dość proste i "niepokombinowane". Będą pełniły na stole rolę podkładek pod przyprawy, sosy i przystawki. 






Jedna jest inna i oryginalna. Na spodzie widnieją informacje, że wykonano ją w Szwecji i faktycznie jakość jest rewelacyjna. Delikatna rączka, dwa kształty na różne naczynka.



No i na zakończenie wymęczony i wymemlony w szufladzie misio, któremu uszka troszkę się nie dopasowały:) Miałam ubaw z Natalką, gdy stwierdziła, że wygląda jak Myszo - Miś :) No i oczywiście na koniec moje dziewczynki padały ze śmiechu, bo faktycznie misio wyszedł fikuśny:)

Misio - Mysz w towarzystwie truskaweczek:)



I na zakończenie wiosenny urok z mojego ogrodu