wtorek, 6 stycznia 2015

Romantyczna skrzyneczka

Ciepłe buziaki Wam ślę, bo u nas wieczorkiem mrozik przywiało.

Dziś pokażę Wam romantyczną skrzyneczkę w bieli. Na wieczku znana i lubiana mała parka:) Spękacz dwuskładnikowy i delikatne reliefy. Na zdjęciach jednak mało widoczne. Troszkę ją poprzecierałam, pomęczyłam, by nie była taka idealna.
Od wewnątrz musiałam coś dokleić, bo jakoś ubogo mi było. I tak mała postarzana dziewczynka w szarościach i kokarda zamieszkały we wnętrzu skrzyneczki na skarby, biżuterie i co komu w duszy gra.

Zapraszam na mini sesję:) 

P.S. Starałam się bardzo, by ładnie wyszło. Nawet nasza archiwalna, oryginalna niemiecka gazeta wyszabrowana lata świetlne przez dziadka z pomiędzy węgli wzięła w tym udział.








Mam dla Was w zanadrzu kilka nowych wytworów, więc serdecznie zapraszam na FB i kolejne posty.

Miłego wieczorku!


niedziela, 4 stycznia 2015

Co mnie czeka...?

Witam Was kochani, witam nowych, powoli pojawiających się obserwatorów. Cieszy mnie bardzo, że coś wam się podoba na moich stronach, w moich wpisach...

Oglądam Wasze blogi i wszędzie podsumowania, plany, listy do wykonania. Ja nie podsumowuję minionego roku, zbyt był napełniony bólem i smutkiem. Za to z nadzieją patrzę na nadchodzący. Przecież każda zła chwila musi się odwrócić i musi ją zastąpić coś pozytywnego. 

Przyjęłam sobie, że właśnie w tym 2015 roku MUSI spotkać mnie coś dobrego, muszę odnaleźć siebie, poukładać nasze plany małe i większe, muszę zadbać o szczęście mojej rodzinki, tak normalnie, naturalnie... Chcę byśmy wreszcie poczuli spokój, zwolnili i osiedli n to od razu dom z bajki, idealny, dopieszczony. Będzie dalej powoli tworzył się według moich wewnętrznych marzeń i wyobrażeń.

Myślę, że każdemu z nas przyda się takie odnalezienie swego miejsca i odkrycie piękna rodzinnego. 

Tego Wam życzę.

Kilka zimowych migawek. Nie wiem jak długo nacieszymy się taką drobinką śniegu.




Obecny stan naszego domku.Pokoje dziewczynek - prawie identyczne po obu stronach, salon i jeden z pokoi - oczywiście wersja mocno robocza:)


Odwiedziłam wreszcie Ikeę i wypatrzyłam wstępnie to co mi odpowiada do kuchni, łóżka dla dziewczynek. Reszta, to już wiem, że będzie moje szaleństwo twórcze:)






I tak dzisiaj kończąc optymistycznie, znów marzę:) A co sercu cieplej, duszy lżej, bo mamy swój cel. 
Cel - spokojny, ciepły, pełen miłości dom.



poniedziałek, 29 grudnia 2014

Usiąść przy kominku z kubkiem dobrej, ciepłej herbaty ...

Witam Was kochani poświątecznie.

Już czas powrotu do codziennych zajęć i niestety pracy. Oczywiście bez entuzjazmu drepczę do biura i tradycyjnej roboty, a z radością biorę się za moje robótki.

Jak u nas miną świąteczny czas? Ciężko, smutno, z kamieniem na sercu. Nie myślałam, że tyle nerwów i samokontroli będą mnie kosztowały te rodzinne spotkania. Jedno mnie przeraziło najbardziej... nikt nie zastanawia się nad tym co ja czuję i czego, mimo tych złych wydarzeń, pragnę w życiu. Wyznaczyli mi rolę niewolnika mojej mamy, który ma być na każde jej skinienie, na każde fochy-niefochy. Wiem, wiem, nie narzekam już ....

Więc tradycyjnie, by odwrócić myśli i pozabijać czas wzięłam się za przerabianie. Tym razem pod pędzel poszła herbaciarka i album na zdjęcia. Skończone jest tylko jedno pudełeczko, bo okazało się, że mężuś rozpędził się w Castoramie i kupił lakier jachtowy bursztynowy i nagle biała powierzchnia pozostała brązowa:( Oj było odwracania, było, no i oberwało się komuś po nosie:)

Poniżej tradycyjna herbaciarka, w popularny wzór (mi się jednak strasznie podoba i się pochyliłam nad nim), ze sękaczem dwuskładnikowym. 
Zapraszam:)










Zrobiliśmy sobie wczoraj z Panem Mężem "seans" marzeniowy:)
Każde z nas głośno powiedziało, co mu po głowie chodzi, czego by pragnął gdyby sprawy potoczyły się inaczej... a może gdybyśmy tylko potrafili wziąć życie bardziej w swoje ręce...
I wiecie co... lepiej nam się zrobiło na duchu. Bo marzyć trzeba. Musimy mieć jakieś cele mniej lub bardziej osiągalne. Musimy do czegoś dążyć i czasem sprawiać sobie małe przyjemności.