czwartek, 23 lipca 2015

Odnawianie foteli. Udało się:)

Witajcie kochani. Pogoda wreszcie mnie polubiła i mam swoje ciepełko. Spędzamy teraz każde popołudnie w ogrodzie. Dziewczynki są rozszalałe, rozbawione i przeszczęśliwe. Padają wieczorkiem jak muszki.
A ja zaplanowałam sobie odświeżenie moich starych, zapomnianych foteli - chyba ratanowych, albo wiklinowych (jak kto woli:)
Fotele, sofka i stolik, to zdobycz rodziców z dawnych lat, wytrwały dość długo w naszym domu, a potem wyemigrowały na strych i pod daszek garażu. Powiem Wam, że były w opłakanym stanie. Trzeba było je powiązać, pomocować, pospinać, by trzymały się w całości. Nie są idealne, mają wiele braków i zniszczeń, ale sentyment do nich mi pozostał.

 Mama pukała się w głowę, po co mi to. Uważała, że moje malowanie to strata czasu. Pan Mąż też nie pałał entuzjazmem. A ja się zaparłam, że muszę na pierwsze wspólne chwile w nowym domku mieć na czym siedzieć. I to siedzieć na czymś, co dobrze mi się kojarzy:) No i mam!!! Białe, odświeżone i jak dla mnie wystarczające - 3 fotele i stolik na pierwszy rzut.

Aaaa ! Malowałam farbą alkidowa (wyczytane w gazetach). Ale mój mąż uświadomił mi, że to farba z rodzaju olejnych, więc w przyszłości nie będę wybredna w doborze farb. Malowanie jest straszne. Wepchnięcie farby w sploty i zakamarki to niezła siłownia dla rąk. Nie pokryłam wszystkiego idealnie, pozostały mi lekkie przebłyski jakby szarości. Myślę jednak, że na moje potrzeby lekko budowlane i ogrodowe, takie pokrycie farbą wystarczy.

No ro zapraszam do ogrodu na białe foteliki;)


Fotele przed i po;)






I kilka ujęć:)











I moje małe modelki;)





Miłego weekendu kochani!!!

środa, 15 lipca 2015

Czyżbym miała bzika na punkcie tarasika?:)

Pamiętacie jak pisałam i pokazywałam TUTAJ 
jeszcze wczesnowiosenne odsłony mojego tarasu?  Nie ma tam może wielkiego szaleństwa, bo jest niemiłosiernie nasłoneczniony i utrzymanie na nim roślin graniczy latem z cudem. Wszystko potrafi być spalone na wiór. Na szczęście moja dzielna mama, która ma możliwość dopatrzenia - podlania o każdej porze sprawia, że kwiaty jeszcze żyją i można tam trochę poszaleć aranżacyjnie. Przy moim systemie pracy musiałabym chyba o 5 rano biegać z konewką:)

Ale dość narzekania, bo uwielbiam kupowanie roślin i czasem ich usychanie jest nawet korzystne, bo dla każdej znajdzie się nowe miejsce.

Dziś pokarzę małą odsłonę z tekstyliami. Przyszły do sklepiku cudowne poszewki i wiedziałam, że na tarasie będzie im najlepiej:) Wyszukałam jeszcze kilka moich koronkowych tkanin zamiast obrusów i ... i podoba mi się:) Nie jest to samozachwyt, ale zwyczajna frajda z przyjemnego widoku i  z kilku lekkich chwil na tarasie.

Z urlopu przywiozłam szklany lampion. Marzy mi się posiadanie kilku większych lampionów lub mis, bo oczywiście zwiozłam plecak kamieni zebranych na naszej plaży i worek patyczków:) W głowie mam kilka pomysłów, tylko że już na nowym, wielkim tarasie w nowym domu... Poczekam sobie do przyszłego roku. W końcu zasada - na wszystko [przyjdzie czas - się sprawdza!

A poszewki są dostępne w SKLEPIE A.D. HOME

ZAPRASZAM:)  




















Jutro kolejna dostawa drobiazgów, dodatków. Już doczekać się nie mogę:) Jak to jest? Tradycyjna, biurowa praca mnie dobija i nie mogę wytrzymać w niej jednego dnia, a ta... ta dodatkowa, pełna pasji sprawia sama przyjemność, choć siedzę po nocach, jestem niedospana i zbankrutowana:)










 

czwartek, 9 lipca 2015

Ślubny czas ciąg dalszy:)

Trochę weselnie się zrobiło przed moim wyjazdem na upragniony wypoczynek. 

W jednym czasie kilka osób poprosiło o skrzyneczki dla młodej pary i trochę jak na złość, wszyscy wybrali jeden motyw i jeden sposób wykonania. Tak więc przyznam się, że lekko już zaczynałam się gubić która czyja:) Bylebym napisów nie pomyliła:)

Nie wiem, czy i Wy tak macie, ale nie przepadam za robieniem ciągle tego samego. Gdy czynność mi się powtarza, to ciężko mi dokończyć pracę i szukam czegoś innego. Dlatego czasem zaczynam ozdabiać kilka przedmiotów na raz - część na zamówienie a część na swoje widzimisie. Nie służy mi to tylko z jednego powodu - zaczyna mi wtedy brakować czasu:) No cóż, jak widać sama sobie go zabieram.

Dziś pokażę szkatułkę z szufladką i prostokątne pudełeczko na pamiątki, kartki.




 Karteczka w środku, to prezent dla mojej córci z okazji I Komunii Św., którą wykonała Aga z Różanej Ławeczki.
Aga wykonała też dla nas wspaniałe zaproszenia. Niestety nie zdążyłam ich sfotografować, bo moje szczęśliwe dziecko w sekundę zaczęło je przygotowywać do rozdania rodzinie i ruszyła w świat:)








Może troszkę Was zamęczę, ale jak już jeden temat drążę to dodrążę:)

Skrzyneczka prosta - znów motyw zakochanych dzieciaczków, spękań i przetarć. Jak już ktoś jedno zobaczy, to trudno przekonać do innego wzoru.
 Jedyny odmienny motyw to wnętrze. Klientka przed wysyłką przypomniała sobie jeszcze o umieszczeniu darczyńców.










Mam nadzieję, że wytrwaliście i fala zmęczenia nie padła na Was jak ostatnio fala gorąca, czy dzisiaj fala deszczu:) 
Miłego dnia!!!