niedziela, 14 września 2014

Haftowana sówka i jesienny klimat

Witam Was cieplutko mimo, że za oknem u nas ciągle deszcz, burze i mgły. 
Czasem przebije się słońce, ale jak na złość, gdy zaczynamy się nim cieszyć, zaczyna padać.

Nie powiem, że mam dzięki temu więcej czasu dla siebie. Jak na razie muszę powywiązywać się z wielu obowiązków. A w następnej kolejności pozwolę sobie na moje robótki. Muszę dać upust moim pomysłom, bo inaczej chyba mi głowa pęknie, tyle w niej siedzi:) A na to nie mogę sobie pozwolić, lepiej dąć poszaleć wyobraźni a rękom popracować:)

I tak jakoś wzięło mnie na zmianę bluzeczki. Wyciągnęłyśmy z Zuźką jedną z jej jednokolorowych koszulek, by umieścić na niej sówkę. Zuźka sówki uwielbia, więc chętnie zabiera bluzeczkę do zeróweczki oraz chętnie zaprezentowała się jako moja mała, prywatna modelka;)

Oto sówka:)




Miałyśmy dziś piękny plan pozbierania w parku kasztanów i żołędzi. Zaskoczyło mnie, że jesień tak szybko nadeszła. 
Park mimo słońca pokryty był cały suchymi, brązowymi liśćmi. Tak jakoś szaro i smutno było. Kasztanów ledwo kilka nam wpadło w ręce, żołędzie w większości pogniłe. Normalnie jakby jakaś plaga przeszła przez las.

Na szczęście kilka darów jesieni udało nam się odnaleźć.







A taki gość zamieszkał w liściach juki w ogrodzie. Nazywa się Tygrzyk i podobno jego ugryzienie przypomina ugryzienie szerszenia... Przyznam się, że po tej informacji od razu pajączek stracił dla mnie swój urok:(




Dziękuję wszystkim za odwiedziny i życzę Wam jeszcze trochę ciepłych jesiennych dni:)



wtorek, 2 września 2014

Na poprawę nastroju i mała wyprzedaż:)

Witam Was mocniutko:)

Strasznie dziś u nas paskudna pogoda. od samego rana pada, pada i pada. Wszystko otuliła szara, ponura mgła. Wilgoć aż mnie przenika na wskroś:(
Już od takich widoków smutek bierze... Plus kilka nieprzyjemnych sytuacji, mały kop w tyłek i niestety humor paskudny...

Zasiadłam więc z córkami nad starym katalogiem  NEXT. Uwielbiam go po prostu. Katalog jest grubaśny z mnóstwem propozycji urządzenia wnętrz, dopasowania dodatków.
Jak zwykle każda z nas miała swoje ulubione projekty i aranżacje.


I jeszcze szybka informacja. Uwielbiam zbierać serwetki do decoupagu. Mam ich już kilka setek chyba:)
Jestem obdarowywana całymi paczkami przez rodzinę i bliskich. Jednak nie jestem w stanie wykorzystać wszystkich w takiej ilości. Miejsca na ich składowanie też za wiele nie mam... Dlatego postanowiłam je wystawić na stronie tu KLIK dla zainteresowanych. 
Może Wam się coś przyda. 

ZAPRASZAM!


Poniżej kilka z katalogowych aranżacji. Myślę, że mimo iż katalog jest z 2011 roku, to wzory, kolorystyka są dalej aktualne. Mi przynajmniej zawsze poprawia się humor przy oglądaniu i marzeniu, gdzie bym to ulokowała:)




 Mam strasznego smaka na ten wieszak druciany w kształcie sukni. Marzy mi się w sypialni:)



I kilka pastelowych dodatków do kuchni i łazienki. Robi mi się ciepło na serduchu jak na nie patrzę.







Dziekuję Wam za odwiedziny i dodawanie mi tego powera, gdy dni są właśnie takie jak dzisiejszy.

P.S. jeszcze raz zapraszam na serwetkowe szaleństwo KLIK



Buźka:)

niedziela, 31 sierpnia 2014

Spóźniony prezent i "starociowe" odkrycia część I

Witam Was cieplutko!

Wreszcie po dłuuugim oczekiwaniu, bo około 1,5 miesiąca dotarł mój prezent imieninowy:)
Czekałam i czekałam i ... trochę się rozczarowałam. No ale i tak bywa, kiedy zamawia się coś bez wcześniejszego kontaktu oko w oko:)

Dotarły półeczki drewniane na taras lub ogród oraz drewniane donice. W sklepie internetowym Leroy Merlin wyglądały cudnie. Już miałam w głowie aranżację z nimi. Niestety dotarły na koniec lata a po drugie są delikatnie mówiąc słabo wykonane i wykończone.
Ale od czego ma się pomysł w głowie, pędzle i zapał:)

Dwie dla mojej mamy poszły wczoraj pod pędzel i zostały pokryte bejcą w kolorze rustykalny dąb. Nie udało mi się jeszcze ich wykończyć, gdyż dziś był dzień wędrówek w starociach oraz odwiedzin. Liczę jednak na to, że na dniach pokażę Wam półeczki w ostatecznej wersji.



I drewniane donice. Moja wersja półeczki będzie jasna, tak samo doniczki doczekają się rozjaśnienia.

I nasz nowy nabytek wypatrzony przez Natalkę na półkach z wyprzedażą - wazoniki. Coś czuję, że niedługo zmieni swoje barwy:)



Wspomniałam w nazwie posta o starociach. Dziś wybrałam się do Nowizny pod Dzierżoniowem, gdzie od lat można kupić wszystko począwszy od starych mebli po zwykłe drobiazgi i nawet śmieci.
Dziś miałam szczęście :) Zabrakło nam miejsca w samochodzie. Przywiozłam stary barek na kółkach - dwa jak koła od wrzeciona:) Na blacie są ułożone kremowe ozdobne kafle. Trochę trzeba nad nim popracować, ale myślę, że wyjdzie moje cudeńko z marzeń.
Potargowałam trochę i naprawdę za niewiele złotówek trafił w moje ręce. Czeka tam jeszcze stolik z tej samej chyba serii, bo też z podobnymi kaflami, ale niestety dziś nie miałam jak go zabrać.

Dodatkowo wypatrzyłam kilka ciekawych koszy wiklinowych z których zrobię dekoracje na taras i do ogrodu oraz kilka drewnianych przedmiotów do odmiany.

A co najważniejsze i co najbardziej zawsze mnie cieszy, wypatrzyłyśmy porcelanę. jak zwykle jedyną w swoim rodzaju:)







Udanej niedzielnego wieczoru Wam życzę:)