piątek, 6 marca 2015

Pastelowy świat na lekarstwo?

Witajcie kochane:)

Dziękuję. Dziękuję za Waszą obecność... Wirtualną, może odległą, ale ... ale bardzo ważną dla mnie.

Dzisiaj miałam nic nie pisać i jutro i pojutrze... bo to ten "Zły czas". Czas złych wspomnień, odejścia najbliższej osoby... Myślałam, że skoro mija rok, to będę silniejsza... Nie, nie jestem:( Jedynie na samą myśl o dniu "piątek" serce mi zamiera a żołądek skręca się niemiłosiernie. Mam uczucie jakby te straszne sceny miały się powtórzyć, jakby film odtwarzał się na nowo. Tak, boję się jutrzejszych odwiedzin rodziny i znajomych, rozpamiętywania, pytań "Dlaczego?, Jak to możliwe?". Wystarczy mi, że po cichu słyszę je codziennie...

Ale nie o tym miałam pisać. Pastele - to miał być temat przewodni. Pastele - pomagają mi - na chwilę zapomnieć, ucieszyć kolorem myśli choć na chwilę, zamknąć się w kolorowej bańce, gdzie smutek nie ma dostępu...




Pastele - szukałam ich nieświadomie, choć nie zdobią mojego domu. Są rzadkim gościem. Jednak mnie oczarowały. Najpierw turkus TUTAJ, potem zamówiłam u Ani z bloga "w małym domku" pastelowe, szydełkowe drobiazgi - girlandy do kącika dziewczynek, kolorowe podkładki pod kubeczki i małe kwiatuszki do wianków. Te kolory potrafią wywołać uśmiech na twarzy:) 

Potem mimochodem złapałam za pastelowe serwetki, za drewniany domek i zająca i wyszły takie oto pastelowe, wiosenne towarzystwo. Pomogło, poprawiło nastrój. Dodatkowo ucieszyło moje dzieci, a męża tez nastroiło pozytywnie. Nawet on uśmiecha się na widok naszych małych, kolorowych drobiazgów.

Trochę Was zasypię zdjęciami, ale nie mogłam się powstrzymać i strzelałam fotki jak szalona.

Tak sobie pomyślałam nawet, że jeśli nie będzie chętnych na ten zestawik, to zawieszę domki na ścianie u dziewczynek, bo idealnie pasują do dziewczęcego, romantycznego pokoju:)















Drugi domek już tradycyjnie w preferowane przeze mnie kwiaty.
 Kwiaciarską dusze chyba mam:)












A w tle piękny haftowany obrus w niebieskie wzory - wypatrzony w SH za 3 zł. ;)



Klepię się po twarzy, by ocucić myśli i nie oszaleć...
Dziś chciałam odczarować ten dzień i zrobiłam mały kroczek do przodu, krok do zmian.
Mam nadzieje, że w kwietniu będę mogła Wam coś pokazać:)

Dziękuję jeszcze raz i tulipanek dla Was.

Dziękuję!





poniedziałek, 2 marca 2015

Turkusowo tu, turkusowo tam:)

Poszukiwania wiosny trwają.

Wczoraj goniłyśmy z dziewczynkami za poszukiwaniem kwiatów do wazonu, bo stwierdziły, że "mało w domu wiosny i na zewnątrz też". Wszystkim już uprzykrzyła się ta wilgotna, chłodna pogoda. 
Zaopatrzyłyśmy się w narcyze w doniczce i tulipanki. Wypatrzyłyśmy doniczki z brzozowych deseczek - oczywiście Tatuś został zobligowany do wyrabiania nam takich w większych rozmiarach i ilościach:) Już się boi ;)




Ale tak naprawdę, to post jest o pięknym kolorze - turkusowym, błękitnym, jak kto woli. Zamówiłam farbę tak aby sobie czekała na coś ciekawego. Gdy już dotarła, to wiedziałam, ze to nasz kawałek wiosny:) Na pierwsze starcie poszedł taborecik. Czekał tak długo na swoją kolej. jakoś nie miałam na niego pomysłu. A że już wiele przeszedł w rękach dzieci, to nadawał się na eksperymenty idealnie.








Pobejcowałam, potem rozjaśniłam farbę z bielą i do malowania, potem przecierania. I tak powstał taki nasz mały eksponat:) Wychodząc trochę myślami w przyszłość, stwierdziła, że skoro mebelki będą białe, w pokoiku dziewczynek będzie jasno, to taki drobny, żywy akcent kolorystyczny im się przyda.

Turkusowy porcelanowy domek - skarbonka. Za niewielki pieniążki w Pepco...



A gdy się znudzi, to pewnie znów zostanie ubrany w inne wdzianko.
Chwilowo pięknie nadaje się do wiosennych ujęć i aranżacji. 
Zbyt wiele tego koloru w domu pewnie by mnie onieśmieliło, Pan Mąż też patrzy na to z przymrużeniem oka. Jednak jeden stołeczek... mogę sobie poszaleć:)





I nasze narcyzki w brzozowej doniczce.




Życzę ciepłego dnia!!!:)






czwartek, 26 lutego 2015

Jednego serca mi trzeba...

Maleńkimi kroczkami zbliża się wiosna. Przebiśniegi w ogrodzie obrodziły nam w tym roku pięknie:) Idąc za przykładem blogowych koleżanek powinnam zarzucać Was zdjęciami jajek, króliczków, kurczaczków.

Jednak coś forma zdrowotna nie pozwala na szaleństwo. Nawet pochylić głowy dobrze nie mogę, bo dosłownie mi ją rozsadza. Urok zatok zapchanych po brzegi:) 

Więc zostałam jeszcze w klimacie sercowym:)))
Zaległe serduszka z życiowym słowem, takie na co dzień, dla bliskiego serca od serca, bez okazji, bez zbędnych słów, by pamiętać i kochać dalej:)



Bardzo wartościowa myśl. 
Moje dziewczynki wczoraj poczytały i powiedziały "jak ktoś wejdzie i przeczyta to powie, że fajnie jest w tym naszym domu":) 
Oj uradowało się moje serducho!



 Małe serduszko jako dodatek do prezentu, kwiatów z ważnym słowem...




 Do mego serca klucze Ci dam...



Po prostu KOCHAM!






 Zestaw sercowy.

Poratuje, uraduje:)





Życzę spokojnego dnia pełnego sercowych uniesień:)
 Przecież nie musimy czekać Walentynek!


Zapraszam ponownie na domową WYPRZEDAŻ TUTAJ