środa, 22 października 2014

Wyniki, wyniki:)

Witam, witam i o wyniki pytam:)

Na początku dziękuję Wszystkim za odwiedziny, za obecność nowych osób. Sprawiacie mi wielką radość, naprawdę:) 
Jakoś tak przyjemnie i ciepło się robi mimo, że za oknem hula wietrzysko a temperatura spada w zastraszającym tempie.

Właśnie tempo... ja nie nadążyłam i potrzymałam wszystkich dłużej w ciekawości, co ta Anka wymyśli:)
Myślałam, że będę mega zorganizowaną kobietą i przed wyjazdem, tj. w jeden wieczór ogarnę niekończącą się listę rzeczy do zrobienia. Jak to zwykle w moim wydaniu bywa lista zmieniała się z minuty na minutę i utknęłam:) A co, nawet Supermence (spodobało mi się to określenie użyte u SeeHome na takie kobiety jak my - zaganiane, zapracowane, dbające o wszystko i wszystkich) czasem trzeba dać chwilę oddechu. No i nadszedł dzień podróży - cel- wesele szwagra, na które jechaliśmy aż na drugi kraniec Polski. Podróż dłuuuuga, męcząca, szczególnie z dzieciakami. Jednak to wyjątkowy dzień w naszej rodzinie, więc nie mogło nas tam zabraknąć.

Wróciliśmy w poniedziałek późną nocą, wtorek już do pracy i popołudniowe ogarnianie przywiezionego bałaganu... Ale dość tłumaczenia się. Teraz coś milszego i ciekawszego.





A więc wraz z Zuźką wydrukowałyśmy wszystkich uczestników (dla mnie super, bo aż 25 osób). Pocięłyśmy w paseczki, zwinęłyśmy i moje kochane rączki pomagały losować. 
Muszę Wam powiedzieć, że córcia dumna ogromnie, że mogła być pomocna, że brała udział w czymś, co niby tylko mama robi;) Mamusine serducho uradowane, bilecik wylosowany i ...





Wianuszek wraz z dodatkami poleci do:

Ani z bloga w małym domku

Aniu proszę o dane do wysyłki na maila:)




Muszę Wam powiedzieć, że Ani robótki i małe cudeńka mnie zachwyciły. Zawsze nie umiałam oderwać wzroku od takiej twórczości. Po prostu uwielbiam takie przedmioty:) 
Aniu kłaniam się nisko:)

I moja uszczęśliwiona pociecha:)



Dziękuję Wam za wspólną zabawę, za możliwość poznania nowych ciekawych osobowości i możliwość poczytania pięknych blogów. Już wiem, że pozostanę na wielu na dłużej.
Mam nadzieję, że i Wy również.

Miłej nocki:)



wtorek, 14 października 2014

Nauczycielsko:)

Chcę dziś zacząć od wielkich podziękowań dla wszystkich nowych i stałych osóbek, które mnie odwiedzają, wspierają. Dziękuję i ogromnie się cieszę, że spotykam Was na swojej drodze:)

Moje dzieci też miały teraz taką mała okazję i szansę na podziękowanie. I powiem, że wyraz szacunku do ich Pań jest szczery. Dziewczynki trafiły na fantastyczne kobietki, z werwą, zapałem i wielką sympatią do dzieci oraz chęcią przekazania im jak najwięcej.

Klasowe prezenty to już standard, a ja jak zwykle choć mały drobiazg dałam dzieciakom od siebie.
A co. Miała wprawdzie bardziej wybujałe plany i chęci, ale czasu jak zwykle troszkę mi zabrakło.

No więc tylko zakładki do książek. Są lekko pozłacane i posrebrzane, jednak na zdjęciach tego nie widać.















Trochę klimat jesienny się jednak mi udzielił. Pogoda na tyle ciepła i przyjazna, że śmiało mogę powiedzieć, ze taka jesień mi pasuje. 

I tak okrasiłam wiaderka na pędzle jedno dla mnie jedno do Różanej pracowni - Aga dziękuję:)





Witam wszystkich nowych odwiedzających, dziękuję za zaufanie i udział w zabawie.

Życzę pięknych jesiennych dni bogatych w uśmiech, choćby przez chwilkę:)



czwartek, 2 października 2014

Rozważna czy romantyczna?:)

Dziękuję Wszystkim za miłe odwiedziny i bycie choć przez chwilkę ze mną:) Zaprosiłabym Was chętnie na kawkę lub herbatkę z soczkiem malinowym i na ciepłe pogaduchy...

Brakuje mi takich wolnych, radosnych chwil... 

Odważyłam się wreszcie wybrać do lekarza, a dokładniej mówiąc zostałam tak zagoniona siłą. Nie znoszę przychodni, zapachu i widoku lekarskich pomieszczeń. Unikam ich jak ognia i tradycyjnie udaję, że z każdym zasmarkaniem, zakichaniem itp poradzę sobie sama, czyli czytaj "samo przejdzie". Niestety chyba się lekko dobiłam ostatnimi czasy i rodzinka zmusiła mnie do wizyty. 
Szczerze... do niczego mi to było. Leki lekami, a dokuczliwości zostały. Jak głowa mi pękała z bólu każdego dnia, tak pęka nadal. Dzisiaj myślałam, że już chyba oderwę ją sobie od reszty ciała, postawię z boku i odetchnę. Przeszło mi na chwilkę wieczorem a teraz znów wraca. Wredne dziadostwo...

Mimo wszystko chciałam pewnej osobie podarować anielicę na pamiątkę, dobre wsparcie. Wzięłam się ochoczo do pracy. Tradycyjnie wieczorną porą. Świateł nie mam za rewelacyjnych i trochę nie poszło mi tak jak sobie to umyśliłam.
Stwierdziłam, że chyba wezmę się za kolejną anieliczkę, bo ta jakoś mi nie leży...
Ale oceńcie sami... 


Sesja w stylu vintage:) Tak jakoś mi podpasowało. 












Jeszcze raz dziękuję.

Zapraszam do CANDY, które jeszcze trwa do 15 października:)