wtorek, 2 sierpnia 2016

Lipiec miesiac szalony:)

Lipiec już kochani za nami. Jak to się stało, że te piękne letnie dni pędzą jak torpeda? Dzieci w stresie, że już połowa wakacji im mija. A ja miałam tyle planów, a tu guzik z pętelką:) Tak, tak, pobyt w domu powoduje, że wpadłam w szał gospodyni domowej - w końcu po latach mam swój świat i mogę sobie 'porządzić" po swojemu:)
Pracownia miała ruszyć pełna parą. Jednak wakacje to dla mam pracujących w domu czas trudny do ogarnięcia. No cóż dzieci są od rana do wieczora, nie raz usłyszę słowa" Mamuń nudzę się..." i jeszcze milion razy "Mama...mama...mama..." w momencie gdy liczę oczka w kolejnym rządku robótki. Więc wszystko do sprucia, bo się pogubiłam. 

Istny szał i chce się aż drzeć ze złości lub schować do szafy, bo może tam będzie chwila spokoju. Niestety latem za gorąco i jedynie padłabym z niedotlenienia:) Kochane mamy jak Wy godzicie prac ę w domu z tym całym domowym szaleństwem wokół?

I takim oto szybkim krokiem lekko wędrownym, lekko towarzyskim i lekko ogrodowym i roboczym dotarliśmy do końca lipca:( 

Drapię się po głowie jak ugryźć ten miesiąc, czy mnie czegoś nauczył? Oj tak, w tej kwestii był bardzo bogaty [naukowo owszem, do portfela jednak mi nie trafił:)]. Rozterkom wewnętrznym u mnie nigdy chyba nie będzie końca - a to dylematy niedocenionej mamy, a to dylematy żony zapracowanego męża, a to dylematy nowej zawodowo drogi. 

Boję się, że od tego rozmyślania to ja kiedyś wrzodów żołądka się nabawię, bo jakoś ostatnio słabo znoszę wzloty i upadki. No bądźmy tu szczerzy- najgorzej znoszę upadki. A tych jakoś mi los nie szczędzi. Przy mojej ambitnej duszy - wobec siebie okropnie krytycznej- mogę powiedzieć, że dostaję po dupie sama od siebie;/

Dobra, uciekam z tymi rozterkowymi myślami, by Was nie zamęczać i nie stresować.

Trudno, ale czekam na wrzesień... Dziewczynki wyruszą do szkoły a ja wreszcie .... wreszcie odpocznę i wezmę się za kolejne projekty:) 

Przez domek przewinęło się w lipcu wielu gości. Tych pierwszych i tych stałych. Znów miałam szczęście gościć Agę z Różanej Ławeczki wraz z mężem - to mój dar od losu, że ich spotkałam na swojej drodze:) Aga za wszystko jestem wdzięczna, za każdą chwilę i każdy uśmiech i słowo:)

Były urodziny, imieniny i wiele rodziny:)

Był szał w ogrodzie, bo zieleń dała o sobie znać na potęgę. Były weekendy nad wodą. 

Były wnetrzarskie dopieszczania (które chyba potrwają jeszcze lata:).

No i najważniejsze - były i są dalsze plany i chęć do działania.

A w sierpniu wyczekany wyjazd - jedziemy z Różanymi do Chaty Magoda w Bieszczadach. To będzie cudny czas:)


Teraz na spokojnie zapraszam Was do podglądania nowych wytworów z Pracowni i zmian w naszych czterech kątach:)





Aga dziękuję:)




























Buziaki kochani

Ania






4 komentarze:

  1. Lipiec pod znakiem lawendy już za nami-czas pędzi niemiłosiernie!
    Praca w domu ma swoje plusy i minusy- szczególnie gdy ma się dzieci i są akurat wakacje :))
    Przyjemnego wyjazdu-odsapniesz troszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po zdjęciach widać, że był to wspaniały miesiąc. I mam nadzieję, ze sierpień przyniesie również wiele ze sobą dobrego i pięknego!!! Niech to będą piękne sierpniowe chwile...
    ściskam mocno:):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, bo lato to taki trudny okres :-) Chcemy i pracować, i odpoczywać, robić przetwory, dbać o kwiaty, urządzać pikniki i leniuchować na plaży. Doba za krótka, więc i frustracje nie dziwią. Pamiętam moje pierwsze lato bez etatu - zrobiłam tyle przetworów, że głowa mała! W tamtym roku dużo mniej, w tym jeszcze żadnego (przestawiłam się na mrożenie :-). U mnie w lipcu było otwarte przedszkole, w tym tygodniu Anka jest na półkoloniach, a od poniedziałku mam ją w domu. Wtedy Ci powiem, jak mi wychodzi łączenie pracy z opieką nad dzieckiem :-)
    Jej, jak ja Ci zazdroszczę tych Bieszczad - będzie cudownie! :-) Odpocznij, naładuj baterie i nie bądź taka surowa dla siebie :* Uściski Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna fotorelacja. W sierpniu życzę jak najwięcej wzlotów i jak najmniej upadków. Życzę także udanego urlopu w Bieszczadach, owocnego w pozytywne chwile, które pozwolą naładować bateryjki na następne chwile. Pozdrawiam wakacyjnie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęconą chwilę i pozostawienie po sobie śladu. Pozdrawiam. Ania:)