Witajcie:) Dziękuję Wam wszystkim razem i każdemu osobiście za każde dobre słówko, za wsparcie, za pamięć, za to, że mam dla kogo coś robić.
Może to wiele, a może to nic. Dla mnie to morze wielkiej pomocy. Tym bardziej, że niedowiarek w siebie ze mnie straszny:) Dziękuję.
Tak się w tym wszystkim zagmatwałam, zaplątałam. tak wiele na siebie wzięłam, że zwyczajnie każda lista rzeczy do wykonania nawet do połowy nie jest skreślona.
Trochę mnie to przeraża, bo nie znoszę uczucia, gdy głowa ma pomysł za pomysłem, chęci są ogromne a szara rzeczywistość jednak zwycięża.
Ale dość marudzenia! Trzeba zakasać rękawy i dalej do roboty:) Podczas majówki budowa -domek oporządzone, okienka pomyte (tylko te u góry,a le i tak ledwo łapkami ruszam). Potem ogród! Wreszcie spędziłam w nim tyle czasu co chciałam i po pielęgnowałam moje kochane roślinki, którym znów niestety oberwało się od zajadłych sarenek. Zwierzaki piękne, ale i szkodniki wielkie. Poobgryzały, połamały, rozkopały. No ryczeć mi się chciało jak to zobaczyłam. Niby teren ogrodzony, tylko przód nam został. jeden rok nie przychodziły a teraz znów znalazły sobie jadłodajnię. Razem z Panem Mężem zaczęliśmy wymyślać milion sposobów domowych na odstraszenie zwierzaków. Może pomoże:)
Gdy jeden domek zaliczony, to praca pojawiła się w drugim. Przed komunią trzeba odświeżyć, pomalować, pozmieniać by czyściutko i jasno było. Ciesze się, ze jakimś dziwnym trafem już w grudniu zaplanowałam urlop na ten czas. Chyba babskie przeczucie:) Babcia na wycieczce, więc jesteśmy sami i jest to najlepszy moment na wszelkie małe robótki domowe.
Jak widzicie prace wre... A to nie wszystko. Sklepik uruchomiony, więc codziennie praca. Miło mi, że są osóbki, co uwierzyły w moje małe poczynania i zamawiają drobne przedmioty, a to skrzyneczki na klucze (w kwietniu cztery powstały o takie TUTAJ i jeszcze jedna czeka na swoją porę). Powstała skrzyneczka na Chrzest dla małe Hani oraz podkładki pod kubeczki.
Podkładki to długa historia - zostawię coś na następny post:)







